sobota, 5 października 2013

PROLOG

Pierwszy dzień szkoły, gimnazjum. Wszyscy z uśmiechem na twarzy i zapałem do nauki pojawili się w "budzie". Livia z dumą i powagą wkroczyła na korytarz, gdyż w tym roku czeka ją trudne zadanie. Została przewodniczącą szkoły, czuła, że obciąża ją trudne wyzwanie pełne odwagi oraz odpowiedzialności.
Kroczyła przez korytarze, obserwowała ludzi i witała się z bliskimi. Zauważyła, że pierwszaki jak co roku zbierały się w jednym miejscu. Następnie coś dziwnego przykuło jej uwagę. Przez duże okno zobaczyła przed szkołą piątkę chłopców z plecakami, nigdy ich nie spotkała.
- A może to pierwszaki? - pomyślała - Ale przecież staliby z resztą. Może jacyś nowi w mieście?
Nie wiadomo z jakich przyczyn zainteresowała się nimi. Poczuła, że jako przewodnicząca powinna zagadać, powitać ich.
- Ehh... Livia dasz radę, no idź porozmawiaj z nimi. - Idąc do chłopców dodawała sobie otuchy  i analizowała ich wygląd, jeden blondyn wydawało jej się, że farbowany, jeden jasny szatyn, a reszta brunetów.
- H-hej - wydusiła z siebie - Chciałam was powitać w nowej szkole.
- Cześć.
- Hmm.. Jesteście pierwszakami?
- Nie.
- Oh.. Okey.
Nie wiedziała co ma począć, nie byli rozmowni. Ogarnęło ją bardzo dziwne uczucie, chciała im się zwierzyć, to było na serio dziwne. Ale spanikowała i uciekła bez słowa.
-Ugh... Nie popisałaś się, no brawo. - powiedziała - Ale mi wstyd bez żadnego gestu odbiegłaś od nich jak debilka. Trudno, stało się. W ogóle co to są za goście, czuję, że coś z nimi jest nie tak... będę się przyglądać.
Dzwonek. Wszyscy zaczęli rozchodzić się do klas, chciała zapomnieć o tej sytuacji choć na chwilę. Koło sali spotkała swoją przyjaciółkę Caroline. Przytuliły się na powitanie, rozmawiały. Livia postanowiła, że sytuację sprzed szkoły pozostawi dla siebie. Usiadły do ławki wypakowały się, nauczyciel powitał uczniów, a Livia wyciągnęła swój nowy szkicownik na nowy rok szkolny, Miała w zwyczaju zawsze na lekcji rysować co sprawiało jej ogromną przyjemnością, ponieważ uwielbiała to. Wyciągnęłą świeżo natęperowany ołówek i zaczęła kreślić pierwsze linie w zeszycie. Nie wiadomo z jakiej przyczyny natchnęło ją do narysowania anioła. CZEMU? Sama nie wiedziała.
Nagle spojrzała w prawo, a tam? Nie mogła uwierzyć, jej oczy spostrzegły pięć nierozmownych chłopców.
- O nie, no pięknie będą chodzić ze mną do klasy. Będą mieli więcj okazji do wyśmiewania mnie. - rozmyślała - Czyli jednak nie są z pierwszych klas. O kurczę blondyn patrzy się na mnie, czuję jego wzrok na moich polikach.
A policzka miała zarumienione ze wstydu. Po chwili zaczeła rysować... ANIOŁY.

~ O ~

Pierwszy post, prolog. Jeszcze takie suche, ponieważ się dopiero rozkręcam. Mam nadzieję, że będziecie odwiedzać mojego bloga. Jak już tu weszliście zostawcie jakiś znak proooszę was bardzo, chcę wiedzieć czy wgl się to komuś podoba, czy tu ktoś wchodzi. Wyrażajcie swoją opinię. Z góry dziękuję ♥ - Elvi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz